Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decoupage. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 lutego 2018
sobota, 25 listopada 2017
wtorek, 20 grudnia 2016
sobota, 19 listopada 2016
Samodzielnie wykonana komódka na kosmetyki
W ostatnim czasie stanęłam przed nie lada wyzwaniem. Wiecie jak to jest, kiedy zbliżają się urodziny bliskiej przyjaciółki, a ona profilaktycznie dwa tygodnie przed, zaczyna "delikatnie sugerować" co jej się skrycie marzy?
środa, 31 grudnia 2014
Ostatni wpis 2014 roku
Witajcie,
Jeszcze w ostatniej chwili 2014 roku postanowiłam tutaj zajrzeć i w telegraficznym skrócie pochwalić się tym co wyczarowałam w czasie pierwszego wolnego tygodnia. Zacznę od trzech kartek, jedynych które zdążyłam zrobić przed świętami i wysłać.
Ale głównym gwoździem programu jest taki oto świecznik, którego bazą stanowi kieliszek do czerwonego wina:
Początko miał być ozdobiony jedynie techniką decoupage stosując serwetkę z motywem różnych ptaków. Ostatecznie wykorzystałam z niej jedynie sikorkę.
Reszta ozdób jest biała lub w różnych odcieniach złota - od starego do prawdziwie iskrzącego.
Wszystkie zostały rozmieszczone wokół 'okienka' które zostawiłam niewyklejone białym papierem ryżowym. Guziki, piórka, sznurek, listki wstążki i nawet ziarna kawy, wszystko zostało delikatnie pokryte białą lub złotą warstwą. A tak prezentuje się z zapaloną świeczką:
Powyższą pracę zgłaszam na wyzwania:
Na sam koniec chciałabym wszystkim życzyć szalonego i wesołego 2015 roku !
A teraz zmykam szykować się na Sylwestra ;)
Pozdrawiam
Twisted Mouse
środa, 10 grudnia 2014
Różowa jesień?
Ojejku, jak dawno mnie tu nie było! Studiowanie na filologii obcego języka z nauką od podstaw daje się we znaki, chwilami nie wiem za co się łapać. Wszędzie w pokoju mam porozkładane ksera, notatki, książki i zeszyty czekające na swoją kolej...
A ja zamiast się uczyć wycinam, kleję, układam ... nie wzięłam się jeszcze za kartki świąteczne, te są w planach na nadchodzący weekend, swym twórstwem wciąż siedzę w jesiennych klimatach. Brak większych ilości śniegu właśnie temu sprzyja :)
Dzieło ostatniej nocy (przez to zaspałam na dzisiejsze zajęcia, ale uważam, że było warto):
Między 2 a 3 w nocy powstała taka oto ozdobna butelka. Prace nad nią zaczęłam jeszcze w ubiegłą sobotę, czyli w Mikołajki. Pierwszym etapem (pomijam tutaj pracochłonny proces jej opróżniania) było obklejenie bazy pracy kartkami z starej książki. Nie było to łatwe zadanie - kształt butelki nie sprzyja tego typu operacjom. Następnie pokryłam ją delikatną warstwą farby w kolorze złamanej bieli.
Kiedy wszystko wyschło przyszedł czas na zmagania z pastą strukturalną. Małe pudełeczko tego specyfiku zakupiłam jeszcze na wakacjach, myśląc o zaklejeniu długiego pęknięcia w starej skrzyni mojej mamy. Od czasów tej naprawy stała sobie i zbierała kurz. O-nie, pomyślałam, takie medium nie może się marnować! I tak po przeczytaniu kilku tutoriali, obejrzeniu filmików oraz inspirujących prac innych blogowiczek wzięłam się do roboty i zaczęłam tworzyć kilka nierówności. Odstawiłam do wyschnięcia (według recepty na opakowaniu pasta powinna schnąć ok 24 godzin, moja miała na to 3 dni ;))
Do dokończenia pracy zmotywował mnie termin zgłaszania prac na wyzwanie w craftbarze (ale o tym za chwilę). Oglądając jednocześnie francuskie komedie wzięłam się za przyklejanie sznurka, tekturki, skręcanie papierowych 'listów', guzików, koronki ... itd. Na sam koniec postanowiłam wypróbować perełki w płynie, które dostałam na urodziny. Przyznam się, że chociaż pracowałam już z konturówkami, to perełki zaskoczyły mnie delikatnie rzadszą konsystencją, i chęcią 'wylania się' z aplikatora. Po chwili jednak zostały okiełznane i pojawiały się jedynie dokładnie tam gdzie chciałam :)
I tak oto efekt końcowy zgłaszam na wyzwanie w craftbarze:
Praca mieści się w ramach kolorystycznych dzięki różowym i łososiowym akcentom. Jako, że w grach planszowych zawsze mam 'szczęście' na kostce wyrzuciłam 1 oczko (sznurek, guzik, koronka, tekturka, medium).
A na koniec trochę przechwalstwa:) Otóż mój BUDZIK wygrał w II Wyzwaniu w DEKU Style którego tematem były prace w stylu vintage :) Cieszę się tym bardziej, że to moja pierwsza wygrana! Przyznam się, że czuje się bardzo podbudowana!
A oto nagroda, którą na pewno wykorzystam przy najbliższych pracach:
I tak czas wracać do francuskiego :/
Pozdrawiam wszystkich gorąco w tą grudniową środę!
Twisted Mouse
piątek, 31 października 2014
Tik tak ...
Hej :)
Dzisiaj, w ten po jesiennemu chłodny wieczór postanowiłam zadebiutować na blogu z decoupage ... a dokładnie z 'odrestaurowanym' budzikiem, do czego zainspirowało mnie jedno z wyzwań - ale o tym za chwilę.
Wróćmy do budzika. Pojawił się w moim pokoju kilka(naście?) lat temu. Moja nieszczęsna tendencja do odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę dopiero zaczynała się objawiać. Jedną z pierwszych osób które zaczęły z tego żartować była, i wciąż jest, moja babcia. Zamiast zwyczajowej czekolady z jakiejś okazji dostałam... BUDZIK.
Zwyczajny, czarny, plastikowy, jakich na bazarkach pełno. Służył mi wiernie przez wiele lat, tracąc charakterystyczne pseudo-dzwonki, nie ucząc mnie jednak punktualności :P
Remont szykował się już od dawna, ale nie miałam pomysłu, czasu, motywacji ... aż natrafiłam na wyzwanie w Art-Piaskownica! A oto efekty:
Remont szykował się już od dawna, ale nie miałam pomysłu, czasu, motywacji ... aż natrafiłam na wyzwanie w Art-Piaskownica! A oto efekty:
Zmieniłam tarczę - motyw z papieru do decoupage'u, 2 składnikowy lakier do spękań, cyferki napisane miedzianą konturówką. Czarną obudowę zamalowałam całkowicie farbą w kolorze łamanej bieli. Pierwotnie obudowę miały zdobić jedynie przetarcia, ale jako że farba nie została zagruntowana, postanowiłam ją 'przytrzymać' lakierem do spękań (także 2-składnikowym). Powstałe pęknięcia wypełniłam starym cieniem do powiek, zabezpieczyłam.
Szybkę ozdobiłam serwetkowym motylkiem (daje taki trochę efekt 3D;). Następnie zajęłam się górą - sznurek, gaza, wstążki, ręcznie robione listki, trochę szarego papieru... I wisienka na torcie, czyli duża żółta róża, której płatki na końcach rozjaśniłam białą farbą akrylową za pomocą gąbeczki do makijażu. Ostatecznie kompozycja miała nawiązywać do motywu zdobiącego tarczę.
Na koniec parę dodatków - czarny diamencik 'przytrzymujący' wskazówki, trochę pasty postarzającej w kolorze złotym, kilka kropeczek tu i ówdzie wspominaną miedzianą konturówką... I wyszedł taki oto budzik w stylu vintage ^^
Ach, gdyby jeszcze budził trochę łagodniej !
Najlepiej kubkiem gorącej kawy do łóżka ... mmm, rozmarzyłam się...
PS: Wiem, że na wszystkich zdjęciach godzina jest ta sama - dużo później zauważyłam, że mimo nastawienia odpowiedniej pory i umieszczenia na półce nie włożyłam baterii ;)
I tak potworka zgłaszam na bardzo inspirujące wyzwanie w :
a także:
poniedziałek, 8 września 2014
Halo-Halo?!
Witam!
Dzisiaj przybywam do Was z tworem nad którym pracowałam w pocie czoła jakiś czas.
Kilka lat temu na strychu u babci odkopany został stary, tarczowy telefon, oryginalnie w krzykliwym, czerwonym kolorze. Zdecydowanie nie trafiający w mój gust. Tym samym jego przemalowanie nie podlegało dyskusji. Pokryłam go czarną farbą w sprayu i po wyschnięciu królował na jednej z półek.
Wraz z odkryciem decoupage wiedziałam, że czarne wcielenie tego aparatu telefonicznego, to jedynie stan przejściowy :) I stało się - po raz kolejny zabrałam się do poprawiania tego artefaktu :P
A oto efekt:
Dzwonienie z takiego aparatu zapewne sprawiałoby o wiele większą przyjemność niż ze zwykłej komórki
A Wy jak uważacie? :)
Pozdrawiam
Twisted Mouse




















